Wafle ryżowe czy wspomagają odchudzanie

Pośród wielu różnych pomysłów na utratę wagi prym wiodą zamienniki. Lecz czy to prawda, że zamieniając jeden produkt na drugi zobaczymy na wadzę upragnione kilka bądź nawet kilkanaście kilko w dół.
W tej kwestii są różne opinie. Czy zamienić sól jodowaną na sól himalajską? A może zamiast białego makaronu kupić makaron z ciemnej mąki. Na naszym rynku w myśl tego trendu pojawia się coraz więcej możliwości, bo czy pomyślelibyście kilkanaście lat temu, że stojąc przed regałem z ryżem będziecie się zastanawiać czy kupić brązowy czy jaśminowy.
Otóż to. Na tej właśnie fali powstał hit wafli ryżowych. Ludzie zaczęli sobie zadawać pytanie”wafle ryżowe na odchudzanie?”. Czy używać tego jako przekąski czy jako składnika pełnowartościowego posiłku?
Czy nie jest to wszakże jeden z naszych zamienników. Zamiast czipsów, paluszków, a może zamiast chleba do kanapek. Ilu z nas zadało sobie pytanie stojąc przed półką z tymi białymi, leciutkimi krążkami, czy to jest to, czy jak się poświęcę i nie będę jeść bułek tylko te dziwne chrupki to schudnę. A może chcecie odstawić niezdrowe przekąski i skoro ten produkt jest chrupiący to pomyśleliście, że można nim zastąpić słone paluszki, które na pewno nie wspomogą naszej utraty wagi.
Czy jest w tym chociaż ziarnko prawdy. Na pewno jest to lekki i szybki zamiennik, bo tylko kupujemy, otwieramy opakowanie i gotowe.
Należy jednak pamiętać o tym, że nie jest to ryż w czystej postaci, żeby uzyskać pożądaną formą musiał zostać poddany obróbce. Niestety ryż, żeby uzyskać ten kształt i lekkość zostaje wyjątkowo wysoko przetworzony, co za tym idzie traci znaczną część wartości odżywczych w tym witaminy. Ponad to jeśli nie interesuje nas tradycyjna wersja wafla ryżowego, czyli tzn. „naturalny”, musimy się liczyć z tym, że zostanie tam jeszcze coś dodane. Zakładając, że mamy ochotę na wafle paprykowe, powinniśmy brać pod uwagę, że tak jak inne produkty smakowe tak i wafle otrzymają porcje barwników, konserwantów, wzmacniaczy smaku oraz soli, cukru i różnego rodzaju aromatów. W ten sposób z ryżu, z którego powstają wafle, zostaje go w nich tylko około 50%. Co prawda proces ich przetworzenia ma nam ułatwić również ich przechowywanie, gdyż wydłuża ich zdatność do spożycia, ale wówczas należy pamiętać o prawidłowych warunkach ich przechowywania. Prawidłowe jest przechowywanie w oryginalnym zamkniętym opakowaniu lub ,jeżeli już nastąpiło otwarcie, jak najszczelniejsze zamkniecie opakowania, w przeciwnym razie mogą utracić część swoich właściwości. Jeśli pozostaną otwarte owszem będą jadalne aczkolwiek po pewnym czasie utracą swoją chrupkość, staną się bardziej miękkie przez co trudniejsze do ugryzienia, gdyż bardziej „ciągnące” oraz wywietrzeje częściowo ich smak przez co staną się dla nas mniej atrakcyjne. Dlatego ważne jest tak jak w przypadku większości żywności prawidłowe przechowywanie. Nie należy się dziwić, że po paru dniach w otwartej paczce nie są już pyszne, bo nawet nasze ukochane chipsy tak zareagują.
Wracając do ich składu i produkcji, ich obrońcy mogliby rzec, że przecież mają niską zawartość kalorii, ponieważ na 100 g produktu zawiera 380-400 kcal (zawartość kalorii jest inna w przypadku wafli smakowy z powodu różnorodności dodawanych do nich składników). Przeciętny wafel waży około 10 g, więc można jej uznać, że pojedyncza sztuka jest mało kaloryczna, co wcale nie znaczy, że możemy je jeść bez opamiętania. Trzeba mieć w pamięci, że o ile jena sztuka to szczypta kalorii, to już 5 sztuk jest jak garść, czyli już całkiem spory dodatek dla naszego gospodarki energetycznej. Porównać to można do orzechów. Mała porcja jest zdrowa, wręcz wskazana, ale nadmiar to bomba kaloryczna. Osoby, które się nad tym nie zastanawiają, a odchudzając się stosują orzechy lub wafle jako zdrową przekąskę, mogą wpaść w tą pułapkę. Stosujmy się, więc do zasady „wszystko jest dla ludzi, ale z umiarem”.
Rozmawiając o waflach ryżowych należy również wspomnieć i ich „zapychającej” właściwości. Wyjaśniając po dostaniu się do żołądka puchną i go wypełniają, dzięki temu przez krótki czas dają nam poczucie nasycenia. Wiadomo, kiedy jesteśmy głodni nasza sylwetka jest w pewien sposób zagrożona. Nie tak bardzo, kiedy jest ta lekki głód, ale w momencie, kiedy zaczynamy odczuwać tzw. „wilczy głód” nasz organizm nie zawsze umie sobie z tym poradzić w logiczny sposób. Przez takie sytuacje robimy napad na lodówkę lub, gdy jesteśmy poza domem, na najbliższy punkt gdzie dostaniemy coś do jedzenia. Niestety bardzo często jest to restauracja typu fast food lub sklep ze słodkimi bułeczkami. Nie jest to rozważne posunięcie, ale jeżeli nasz organizm daje nam znać, że następuje spadek mocy i uruchamia ssanie w żołądku, wtedy do głosu dochodzi instynkt, czyli mały pierwotny głosik „muszę zjeść i to natychmiast”. W czasach kiedy nie zbyt dbamy o to co jemy mniejszym złem jest zjedzenie nawet 3-ech wafli, kiedy mamy pierwszy lekki sygnał głodu, niż poczekać aż „wilczy głód” wyłączy nam rozum i rzucimy się na pierwszą wysokokaloryczna przekąskę lub danie, które będziemy mieli akurat pod ręką. Patrząc na to w ten sposób wafle ryżowe to całkiem dobra alternatywa dla nas, zabieganych tak, że zapominamy jeść. Nie potrzebują żadnej obróbki, po prostu wyjmujesz z opakowania i już jest względnie zdrowa przekąska. Warto się nad tym zastanowić i zamiast batonika czy hamburgera pochrupać taki mały biały krążek, a potem nie mieć kolejnych wyrzutów sumienia, że zjadło się coś czego nie powinniśmy, powtarzając sobie, że mieliśmy być na diecie.
Podsumowując nasze kochane, białe, ryżowe, krążki nie tyle nas odchudzają co pomagają nam powstrzymać się od kolejnego odstępstwa od diety. Zamiast przyjmować końską dawkę kalorii w postaci fast food’ owego jedzenia, lepiej jest zagryźć chwilowy głód waflem ryżowym i później w wolnej chwili zjeść coś treściwego z głową nie będąc zmuszonym przez całkiem pusty żołądek.
Wiemy już, że wafle ryżowe mają i wady i zalety dlatego korzystajmy z nich mądrze, a staną się dla nas przyjacielem w drodze do wymarzonej sylwetki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here